środa, 19 listopada 2014

PORA NA DECYZJĘ



W Warszawie druga tura wyborów prezydenckich. Obecna prezydent miasta zaproponowała swojemu kontr-kandydatowi szybką debatę (i "grzeczną") na temat głównie przyszłego wykorzystania funduszy unijnych. To bzdury i rozmywanie prawdziwych problemów! Dalej: czy lokatorów domu jak nasz naprawdę interesuje ile kosztował dywanik asfaltowy na nieodległej ulicy Domaniewskiej? PO STOKROĆ NIE! Nas interesuje czy, kiedy i za ile staniemy się podmiotami miejskiej polityki mieszkaniowej - czyli kiedy i za ile będziemy mogli wykupić nasze mieszkania. W drugiej turze mamy wybór: SASIN czy Gronkiewicz-Waltz. Apeluję: porzućcie rozważania o partiach, ich szefach i niesfornych partyjnych urzędnikach. Chcecie stać się właścicielami lokali czy nie chcecie? Jeżeli to pierwsze - to do cholery zagłosujcie właściwie! Nie na HGW!
Poniżej sprawozdanie z programu J. Sasina przedstawionego w Sejmie. Oryginał tutaj: http://www.jacek-sasin.pl/relacja-z-konferencji-w-sejmie/


RELACJA Z KONFERENCJI W SEJMIE

4 listopada o godz. 12:00 Jacek Sasin uczestniczył w konferencji w Sejmie, której głównym tematem były problemy mieszkaniowe warszawiaków, takie jak: restytucja własności w Warszawie, wykup lokali komunalnych, problemy związane z użytkowaniem wieczystym.


Problemy mieszkaniowe mieszkańców Warszawy
Restytucja własności w Warszawie
Wykup lokali komunalnych
Problemy związane z użytkowaniem wieczystym


Restytucja własności w Warszawie
Działania, które należy podjąć w temacie zachodzących w Warszawie procesów restytucji własności należy podzielić na dwie grupy:


1. Stworzenie przez Urząd m.st. Warszawy portalu internetowego „Reprywatyzacja Warszawska”, uwzględniającego podział na poszczególne nieruchomości oraz opublikowanie na portalu kopii wszystkich dokumentów dotyczących spraw zwrotów nieruchomości na terenie Warszawy.
Powyższy pomysł jest rewolucją w porównaniu do obecnie prowadzonej przez Urząd m.st. Warszawy 
polityki informacyjnej. Nieprawidłowości do których dochodzi w trakcie postępowań zwrotowych w wielu przypadkach mają swoje źródło właśnie w możliwości ukrywania działań urzędników.


2. Działania „ustawodawcze” polegające m.in. na przedstawieniu obywatelskiego projektu ustawy reprywatyzacyjnej w Sejmie tak, aby ustanowić np. odszkodowania w wysokości 40 proc., wypłacane w obligacjach, z wypłatą rozłożona na 50 lat. Środowiska dawnych właścicieli są mocno sfrustrowane brakiem ustawy i oczekują podjęcia szybkich działań.


Wykup lokali komunalnych ze specjalną 90% bonifikatą
Uczyńmy z Warszawiaków ludzi, którzy są właścicielami, obywatelami, podmiotem polityki miasta, a nie przedmiotem działań urzędników decydujących o tym, kto może mieszkać, a kto ma być obywatelem drugiej kategorii.
2 grudnia 2004 roku została podjęta uchwała nr XLII/999/2004 w sprawie sprzedaży, zamiany i nabywania lokali mieszkalnych w domach wielolokalowych. Dawała ona możliwość wykupu lokali z 90-cio procentową bonifikatą po 10 latach najmu i z 80-cio procentową bonifikatą po 5 latach najmu. Uchwała ta spowodowała wzrost sprzedaży lokali na rzecz najemców, masowe powstawanie Wspólnot Mieszkaniowych i co najważniejsze, przejmowanie przez właścicieli zarządu nad budynkami z rąk ZGN-ów. Kolejna uchwała z 15 grudnia 2011 roku niestety anulowała ją i wprowadziła niekorzystny dla najemców system bonifikat (maksymalna bonifikata 70% po czterdziestu latach najmu). Ponadto wprowadziła szereg innych barier, które praktycznie uniemożliwiły wykup lokali wielu najemcom.


Działania, które należy podjąć w sprawie zbywania lokali komunalnych na rzecz wieloletnich najemców:


1. Inwentaryzacja nieruchomości lokalowych należących do m.st. Warszawy, które znajdują się w budynkach, gdzie funkcjonują Wspólnoty Mieszkaniowe.


2. Jasny podział nieruchomości, w których m.st. Warszawa ma 100 % udziałów na te, w których można zbywać lokale na rzecz najemców oraz na te, które pozostaną w zasobie komunalnym celem zaspokajania potrzeb mieszkaniowych osób, które nie mogą lub nie chcą wykupić lokalu.


3. Wprowadzenie zasady, że data złożenia wniosku o wykup lokalu jest początkiem procedury wykupu.


4. Umożliwienie zbywania lokali komunalnych na zasadach wprowadzonych uchwałą z grudnia 2004 r. osobom, które złożyły wnioski przed 1 stycznia 2013 r. (dopisek gospodarza blogu: my takie wnioski złożyliśmy dawno. Najpierw wyśmiało je Biuro Polityki Lokalowej pismem "królowej" Beaty Wrońskiej-Freudenheim z 2007 roku, później formalnych dokumentów nie przyjmowano w żadnym urzędzie)


5. Niewprowadzanie żadnych dodatkowych barier przy wykupie lokali przez najemców.


Argumentami za zbywaniem lokali na rzecz najemców są:
– właściciel lepiej niż najemca komunalny dba o zasób mieszkaniowy,
– dzięki zbywaniu lokali powstają Wspólnoty Mieszkaniowe, które w sposób o wiele lepszy i tańszy niż robią to Zakłady Gospodarki Nieruchomościami, dbają o funkcjonalność i estetykę budynków poprzez remonty i modernizacje,
– zbywanie lokali na rzecz najemców pozwoli na oszczędności i restrukturyzacja Zakładów Gospodarowania Nieruchomościami – mniejsza liczba lokali komunalnych nie będzie wymagała aż takiej liczby urzędników,
– dzięki zbywaniu lokali na rzecz najemców powstanie grupa ludzi, którzy będą właścicielami, obywatelami kapitałowo związanymi z m.st. Warszawa,
– zbywanie lokali przez m.st. Warszawa na rzecz najemców zwiększy wpływy do budżetu miasta.


Trzy sposoby na rozwiązanie najważniejszych problemów związanych z użytkowaniem wieczystym:
1. Uregulowanie stanów prawnych nieruchomości gruntowych znajdujących się pod budynkami spółdzielczymi.
2. Stworzenie jasnych warunków przekształcenia użytkowania wieczystego w prawo własności
3. Udzielenie maksymalnych, zgodnych z ustawą bonifikat
 ---
Przywołał całość M.Z.

----------------------------------------------------------------------
A dzisiaj dołączyłem  do rozważań publicznych tę oto adresowaną do Sztabu P. Sasina treść:


Szanowni Państwo! 

 Kilkanaście dni temu osobiście przekazywałem w sztabie P. Sasina poniższe treści, zdaniem wielu wyborców nader istotne dla zmiany na stanowisku Prezydenta Warszawy. W wystąpieniach kandydata nie znalazłem nawet śladu tych wątków. Mój rozmówca ze Sztabu mądrze kiwał głową, na małej karteczce czynił jakieś skrótowe notatki - niestety nie miał pojęcia o czym mówię. Nie sądzę też bym go do czegokolwiek przekonał. Zakładam, że P. Jacek Sasin chce wygrać wybory. Ja chcę by tak się stało – i by po objęciu urzędu dotrzymał swoich obietnic przedwyborczych. Proszę o PILNE rozważenie niżej skrótowo zapisanych treści. W razie woli Kandydata służę obszernymi wyjaśnieniami, pod tekstem znajdują się sposoby porozumienia się ze mną. SZYBIEGO POROZUMIENIA – jak publikatory trąbią kandydat Sasin przez obecnie urzędującą p. Prezydent został wywołany do tablicy już na piątek. Dyskusja ma się toczyć o wykorzystaniu funduszy europejskich. Czy w duchu „wasze ulice – nasze kamienice”? Zapewne tak. To humbug, dym w oczy, pułapka. Moich sąsiadów nie interesuje koszt dywanika asfaltowego na Domaniewskiej. Ich interesuje walący się dom na Abramowskiego. Meissnera, Mickiewicza, Ząbkowskiej i czynsze na poziomie 12,20 za metr kwadratowy. A przecież przedtem miasto zabrało nam gruntownie odnowione inne nasze mieszkania, taki był podstawowy warunek tej zabawy…



  1. Doprowadzenie do ruiny lokatorów mieszkań komunalnych poprzez stałe podnoszenie czynszów, zakaz wykupu mieszkań, nie wykonywanie wyroków NSA w tej sprawie. W Warszawie jest kilkadziesiąt tysięcy takich mieszkań, dokładne dane dostępne na stronie Stowarzyszenia „Warszawiak na swoim”.
  2. BARDZO JASKRAWE dopuszczenie do utrwalenie się oszustwa, jakiego dokonano wobec lokatorów domów tzw. miejskich komercyjnych. Obiecano wykup po pięciu latach – odwołano obietnicę. Sprzedawano ongiś z rabatem 90 procent – zmieniono rabat na 50 procent, co oznacza nierówność obywateli wobec prawa. Cztery – pięć  takich enklaw na terenie Warszawy.
  3. Obsługa miejskich lokali warszawskich DWA RAZY droższa, niż ma to miejsce w wypadku wspólnot mieszkaniowych. Pełne dane również na stronie „Warszawiak na swoim”, szczegóły na bazie finansów Pragi Południe, ekstrapolacja dla całej Warszawy.
  4. Zablokowanie możliwości decydowania o swoim losie lokatorom miejskim: dzisiaj to zwykły chłop pańszczyźniany przypisany do konkretnego miejsca, z którego wyjście tylko pod most. Astronomiczne czynsze wkrótce do tego doprowadzą. Kto ma zająć nasze mieszkania?
  5. Stworzenie zastępów niekompetentnych urzędników administracyjnych, tu już mowa jest nie o bandzie, ale o całej klasie próżniaczej, dla której wiedza o prawach warszawiaków jest wiedzą tajemną i znacznie przekraczającą możliwości ich percepcji.
  6. Dyskusja o wykorzystaniu funduszy europejskich mija się z celem jak długo marnotrawcy pozostają przy żłobie – te i tak najdroższe pieniądze w znacznej części przejdą w ręce ludzi, którzy mieli służyć warszawiakom, ale służą wyłącznie sobie.



Druga tura wyborów to jasne przekazania wyborcom, że istnieją rzeczy i sprawy nie załatwione, ale starannie ukryte. Stworzone nie dla dobra mieszkańców, ale dla dobra klasy próżniaczej, dla której pojęcie „wspólne” oznacza wytyczenie granic żerowiska. W sytuacji, w której zameldowanie dziecka w lokalu komunalnym wymaga aż wyroku sądu, obcego zameldować niesposób, bo o meldunkach decydują urzędujący administratorzy, nader wątpliwa i ryzykowna staje teoria P. Sasina, że ściągnie warszawiaków do miasta po to, by właśnie tutaj płacili podatki. Człowiek dalej jest istotą działającą ekonomicznie – nie popełnia finansowego samobójstwa w imię mglistej obietnicy, że w zamian przejedzie się za darmo autobusem.



I wreszcie słynna kamienica na Noakowskiego… Zdaniem Gronkiewicz to wszystko wina Kaczyńskiego. Trzeba wytrącić jej z rąk tę bzdurę! TO BYŁO DZIAŁANIE W CHARAKTERZE PASERA! A mąż i córka to nie „osoby trzecie”!

Podpis i dane adresowe M.Z.

poniedziałek, 17 listopada 2014

SKALA UPADKU



Dzień po wyborach, godzina 16. W największym polskim mieście, zresztą stolicy – nadal nie wiadomo kto wygrał prezydenturę, czy będzie druga tura, czy może na przykład dalej toniemy z rozkoszną panią prezydent dnia wczorajszego. O 15.15 konferencja prasowa Państwowej Komisji Wyborczej. Jej szef nie bardzo wie co powiedzieć, zachowuje się jak staruszek w pełnej demencji, albo dobrze napity stary zawodowiec, co to i po litrze na łeb zawsze coś tam wybrzdąka. Że nie na temat? A komu to przeszkadza?

NIK ma podobno skontrolować felerny system informatyczny i przetargowe  procedury. Oj, znamy my te kontrole post-przetargowe, znamy, dzięki nim mieliśmy w tym domu ochroniarzy, którym nie płacono ni za godzinę ich pracy. Ale „w kwitach” wszystko było w porządku - o czym zawiadomiono mnie służbowym pismem z Ważnymi Pieczęciami i Podpisami… Tymczasem ZGN Mokotów zapisał na swoim koncie inny rekord: otóż przetarg na kafelki właśnie układane na naszych klatkach trwał teoretycznie siedem dni, od 10 do 17 października! Zważywszy, że 11 i 12 października to były dni wolne od pracy – rekord świata na Mokotowie. Co ciekawsze datę wysłania zawiadomienia o rozstrzygnięciu przetargu wpisano do dokumentów na stronie internetowej  tak: „2014-10-10 11:53:59”. No i w porządku – Polak jak chce to nie takie rzeczy potrafi.

Skala upadku: zmieniło się wszystko tylko po to, by nie zmieniło się nic. Chóry starców wyśpiewują pieśń o pogoni za szczęściem, tupią i pokrzykują „Już je mamy, jeszcze tylko krok, ludzie pędźcie i niech wiatr wam świszczy w uszach…” Sami oczywiście stoją – pewnie dobrze wiedzą w  którym miejscu świata za pół godziny posypie się złoto z nieba.

M.Z.

piątek, 14 listopada 2014

DIABEŁ I SZCZEGÓŁY



Dzisiejsza władza to patologia… Politycy marnotrawią dobra wspólne… Warszawa odwrócona plecami do swych mieszkańców…
Prawda to czy nieprawda? 

Bo oto po echach ostatniego Marszu Niepodległości ktoś, kto ogląda polskojęzyczne telewizje i słucha radia łacno może dojść do wniosku, że mieszkamy w mieście rozrabiaków i amatorów swobodnego rzutu kostką brukową w kierunku niewinnych, pięknych policjantek. Że skoro niszczymy wspaniały wystrój naszego miasta, demolujemy przystanki tramwajowe i autobusowe, wykrzykujemy nieprawdziwe hasła – to ktoś za to musi w końcu zapłacić. Słuszną jest więc przemoc finansowa, jaką władze miasta i pomniejsi jej żołnierze stosują wobec mieszkańców stolicy. Właściwym jest stopniowe przykręcanie im-nam śruby, mnożenie opłat i podatków, wymyślanie abstrakcyjnych cen. Tak naprawdę to wszystko przecież dla naszego dobra. Zwłaszcza dla dobra tych, którym w dupach się poprzewracało od wzrastającego dobrobytu i zamożności…

Jak to już pisałem kilkanaście razy (a może i więcej?) księżycowa gospodarka bezpośrednich zarządców naszego domu doprowadziła do tego, że na zewnętrznych parkingach od lat nie ma gdzie stawiać samochodów lokatorów – a w garażach straszą duchy i pustka. 240-260 zł za prawo do parkowania na wyznaczonym poletku… I ludzie zagłosowali nogami – poszli gdzie indziej. Przyjrzyjcie się proszę ilustracji: to ogłoszenie z sąsiedniego domu zarządzanego jak wiadomo przez wspólnotę lokatorską. W podziemiach garaże suche i czyste, nie jak u nas wilgotne, ciemne i pozbawione nie tylko gniazdek elektrycznych, ale nawet koszy na śmieci. Co oznacza „200 zł do uzgodnienia”? Może 180 do zapłacenia? Zapewne tak, 10 procent w dół to już standardowa praktyka. A może jeszcze mniej? Gdybym chciał szukać uzasadnienia twierdzeń, iż ZGN-y i DOM-y pracują w oderwaniu od jakichkolwiek realiów, drożej – dzisiaj nie mógł bym znaleźć lepszego dowodu na słuszność tej tezy. Diabeł siedzi w szczegółach. I ujawnienie tylko tego detalu mówi więcej o jego diabelskim charakterze, niż wielogodzinne wykłady…

Od jutra cisza wyborcza, więc nie będę mógł publikować żadnych tekstów związanych ze wskazywaniem kandydatów na prezydentów i radnych, czy ogólniej – kierunków  myślenia i działania wyborczego. Dlatego proszę o ponowne obejrzenie tytułowej ilustracji. I samodzielne wyciągnięcie wniosków. Ludzi, którzy nam to wszystko zmajstrowali trzeba usunąć. Inaczej wkrótce nawet najzamożniejsi z was zaczną mieć poważne kłopoty…



M.Z.

czwartek, 13 listopada 2014

TRZY DNI PO...



Obróbka medialna niedawnego Marszu Niepodległości trwa w najlepsze. Podobno kandydatka niektórych na prezydenta Warszawy miała powiedzieć, że gdyby to od niej zależało, to żadnych podobnych marszów w mieście by nie było. Szczęście całe, że takiej władzy jednak nie ma… Dzisiaj – bo kto wie co wymyśli z zemsty jutro, jeśli w ogóle dojdzie do jej zwycięstwa, w co szczerze chcę wątpić. Tak czy siak od kilku dni gromadzę wszelkie możliwe informacje o Marszu od ludzi, którzy moim zdaniem nie mają powodu kłamać. I zaczyna się to zlepiać w jedną całość. Niestety coraz bardziej niekorzystną dla mainstreamu i dla wszelkich reżimowych telewizji. Tekst wykorzystany do przedruku tutaj: http://stowarzyszenie-oburzeni.salon24.pl/615205,relacja-naszych-uczestnikow-z-marszu-niepodleglosci
================================

Ruch Oburzonych relacjonuje jak naprawdę wyglądał ten marsz

Relacja naszych uczestników z Marszu Niepodległości


Marzena i Andrzej Jędrzejewscy

Parę dni temu podjęliśmy z Marzeną decyzje uczestniczenia w tegorocznych obchodach Dnia Niepodległości w Warszawie. Chcieliśmy na własne oczy przekonać się, na ile prawdziwe są zarzuty władzy, od lat deprecjonującej młodych ludzi odmawiając im patriotyzmu, wmawiając społeczeństwu, że oto banda nieokrzesanych kiboli, chuliganów pod pozorem świętowania bije, demoluje, rozrabia...To co ujrzeliśmy, przeszło nasze najśmielsze wyobrażenia. Tysiące młodych (choć nie tylko) ludzi idących w karnej kolumnie w szpalerze wyznaczonym przez Straż. Ludzi idących pod transparentami własnych organizacji ale z flagami państwowymi i śpiewających hymn, Rotę. Nie udało nam się usłyszeć ani jednego hasła o wydźwięku nacjonalistycznym. Przez cały czas Marszu przypominano o właściwym zachowaniu i pilnowano, aby nie dochodziło do aktów wandalizmu, których rzeczywiście nie było. Race odpalono na Moście Poniatowskiego, po przejściu Wisły nie było następnych przypadków odpalenia rac. Do czasu, aż drogi Marszu nie zagrodził szeroki kordon policyjny stojący W POPRZEK trasy. Przypominam, że zgłoszony przez organizatorów program przewidywał przejście Rondem Waszyngtona na Kamionek pod pomnik Romana Dmowskiego. Gdyby nie interwencja policji, Marsz dotarłby tam ok.18, po kilku przemówieniach, złożeniu wieńców i odśpiewaniu patriotycznych pieśni zostałby rozwiązany i uczestnicy mogliby bezpiecznie dotrzeć do domów. Ten scenariusz jednak nie pasował naszej władzy, która rękami Policji Polskiej po raz kolejny sprowokowała zamieszki, w dodatku wyolbrzymiając ich rozmiar (o czym później). Stojących policjantów „zaatakowali” zamaskowani osobnicy spoza szpaleru wyznaczonego przez straż, na co policja odpowiedziała gumowymi kulami, gazem łzawiącym i armatkami wodnymi. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że to była prowokacja, a to z dwóch powodów. Pierwszy: na początku Marszu szedł syn z kolegami, żaden z nich nie miał zakrytej twarzy, nie był w żaden sposób przygotowany do wydłubywania kostki brukowej (ciekaw jestem, czy ktoś próbował zrobić to gołymi rękami?), a mimo to został postrzelony. Po informacji z czoła pochodu, że został zatrzymany, organizatorzy skierowali ludzi w bok, tak aby nie dopuścić do konfrontacji z policją. Cały czas uspokajano nastroje i wzywano do zachowania spokoju. I teraz drugi powód, dla którego nie wierzę, że zamieszki nie zostały sprowokowane. Po ominięciu blokady, postanowiliśmy nie dać się zepchnąć w pobliże Stadionu Narodowego, gdzie już wiele oddziałów policji stało w gotowości do szarżowania na idących ludzi, postanowiliśmy skrótem prze park dojść do pomnika Dmowskiego. I w tym właśnie parku obok długiego szeregu policyjnych radiowozów zauważyliśmy zbierających się mężczyzn o niepośledniej posturze, w ciemnych kurtkach i kominiarkach na twarzy, gawędzących sobie przyjacielsko z kierowcami. Tutaj tez rozpoznaliśmy jednego z mężczyzn rzucających kamieniami na trasie, na którego zwróciliśmy uwagę, bo nie wyrywał ich z nawierzchni, tylko... wyjmował z kieszeni Teren obok Stadionu stał się areną walki, płonęły race, policja polewała wodą wszystkich jak leci. Nie uczestnicząc w tych wydarzeniach próbowaliśmy parkowa alejką dojść do pomnika, ale zostaliśmy niemal stratowani przez policjantów na koniach. Błądząc po parku Skaryszewskim, którego nie znamy i próbując wyjść w pobliże pomnika-głazu upamiętniającego miejsce urodzin R. Dmowskiego, mieliśmy okazję „podziwiać” część sił, ściągniętych na ten dzień z całego kraju. Setki policyjnych suk, mrowie policjantów w mundurach i po cywilnemu (w tym „nasz” znajomy prowokator ), oddziały konne i rezerwowe oddziały policji z bronią gładkolufową oraz AT. Trudno podać nawet w przybliżeniu, jakie siły zgromadzono przeciwko Marszowi Niepodległości, ale wiem na pewno, że były wystarczające, aby całkowicie spacyfikować Marsz i tak tez uczyniono. Kłamliwe media będą teraz tygodniami przetrawiać rzekome bestialstwo uczestników, którzy zdemolowali, spalili, niemalże zrównali z ziemią pół Warszawy. O tym, jak kłamliwe są media głównego ścieku, świadczy następujący epizod, który cytuję z wpisu na tablicy Marzeny: „Po faktycznym rozpędzeniu Marszu przez policję, wracamy z mężem przez całkowicie zablokowane Rondo Waszyngtona. Idąc do zaparkowanego na Francuskiej samochodu, obserwujemy niecodzienną scenę: pośrodku zupełnie pustej jezdni, z jednej strony zastawionej policyjnymi radiowozami (doliczyliśmy do 30, dalej już nam się nie chciało), stoi z mikrofonem w ręce reporter i drżącym, rozemocjonowanym głosem nadaje: "Proszę państwa, tu ciągle jest niebezpiecznie, tutaj znów mogą polecieć kamienie" Sytuacja była tak absurdalna, że parsknęliśmy śmiechem i chcieliśmy podejść do niego, aby zapytać, dlaczego tak okłamuje słuchaczy i robi im wodę z mózgu? Na nasz widok pan zwinął mikrofon i czmychnął do samochodu. Jeżeli ktoś słuchał po 19-ej radia ZET, na pewno pamięta tę wstrząsającą "relację" W drodze powrotnej do Lublina byliśmy świadkami regularnej blokady policyjnej, polegającej na tym, że zamknięto dwupasmówkę, kierując ruch samochodów przez teren MOP, gdzie każdy przejeżdżający samochód był kontrolowany. Świecenie latarką po oczach jakoś skojarzyło mi się z kontrolami drogowymi w stanie wojennym w poszukiwaniu kontrabandy. Podczas postoju na stacji benzynowej dowiedzieliśmy się od młodych ludzi wracających autokarami do Lublina, że byli kilkakrotnie zatrzymywani, kontrolowani, kładzeni na ziemi podczas rewizji. Tyle na gorąco spisanych wrażeń z marszu Niepodległości anno domini 2014.

http://oburzeni.org.pl/news.php
Przywołał: M.Z.

środa, 12 listopada 2014

DZIEŃ PO...



Opisy Marszu znajdą Państwo wszędzie. Są różne jak dzień i noc. Opowiadają nie O JEDNYM Marszu – ale O CO NAJMNIEJ DWÓCH. Że co, że przeczy to logice, bo fakty są takie, że Marsz był jeden? No cóż, dla zawodowych propagandystów i manipulatorów logika nie ma znaczenia. Dzisiaj liczy się tak zwana „narracja”. Im większa bzdura tym gorliwiej broniona przez rzekomych ekspertów i „znawców”. „Profesor” Krzemiński, wyliniały komandos Dziewulski – kto ich słucha w dowolnej stacji TV sam sobie szkodzi. Rzecz zdaje się polegać na tym, by polskich patriotów, którzy szli mostem Poniatowskiego (i na tym moście zostali zatrzymani) utożsamić z zawodowymi rozrabiakami, często opłacanymi z policyjnych funduszów operacyjnych.

Reżimowe telewizje stają i teraz, dzień po zakończeniu imprezy, na głowie, by tę ciemnotę wpisać do pamięci i podświadomości widzów i słuchaczy. W końcu środki wydatkowane na bandziorów i rozrabiaków muszą mieć jakieś swoje uzasadnienie, inaczej szefostwo może raportu nie uznać. Tymczasem…

…tymczasem po raz kolejny nie doceniono roli i pracy prywatnych operatorów coraz doskonalszych kamer i aparatów fotograficznych. Dzisiaj zatem nie wyrażę w tym miejscu swojej opinii o Marszu. Ponownie posłużę się materiałami przygotowanymi przez innych. Zdecydowanie niezależnych i porządnie wykonujących swoją robotę. Zdjęcie główne wyraźnie pokazuje, że zadymiarze nie tylko nie mieli nic wspólnego z uczestnikami Marszu – ale zajadle atakowali spokojnych jego uczestników i ochroniarzy desygnowanych przez organizatorów imprezy. Jeśli więc dzisiaj ktoś powie mi, że rozrabiał tłum – ośmieszy się jak niejaki Asadow, właściciel portalu „Ekspedyt.org” Cóż można rzec takiemu gościowi? Że bredzi? Że lepiej by pozostał przy pustych analizach egzotycznych tekstów, którymi zajmuje się na co dzień? Że nieumiejętność widzenia istoty rzeczy i zdarzeń kompletnie dyskwalifikuje go jako dziennikarza obywatelskiego? Licho z tobą człowieku, tkwij lepiej w swym wyimaginowanym korpusie aniołów i nie zajmuj się tym padołem łez – bo nie potrafisz.

A prawda… Jest taka, jak możecie to obejrzeć na tym filmie: http://youtu.be/ufv579xxcr4

Proszę widzów tylko o jedno: by zachcieli zauważyć, że zadyma na Rondzie Waszyngtona rozpoczęła się ZANIM Marsz zszedł z Mostu Poniatowskiego. Zadymiarzy i Marsz w punkcie wybuchu zamieszek dzieli kilkaset metrów! Zadymiarze NIE SCHODZĄ Z MOSTU, ale pojawiają się z innego kierunku! Potem są oczywiście próby wmieszania się awanturników w tkankę marszową – ale kto nie widzi istoty zdarzenia ten kiep.

I na koniec uwaga, którą zapisuję po raz kolejny: organizacja trasy przemarszu po raz n-ty jest NIEPRZEMYŚLANA i wadliwa pod względem bezpieczeństwo uczestników. Rok temu skierowano ich w istną pułapkę wąskiej i uniemożliwiającej wycofanie się potencjalnie atakowanych ulicy Agrykola. W tym roku jeszcze gorzej: w końcu jedyną ucieczką z mostu jest skok do wody. Który z panów nie-warszawiaków to wymyślił?

M.Z.

wtorek, 11 listopada 2014

NIE DOPUŚĆMY!!!

Dzisiaj kolejny przedruk. Moim zdaniem bardzo ważny. Na potencjalnie możliwe pytanie czemu posługuję się ostatnio metodą przedruków odpowiadam: by do myśli zawartej w tym tekście nie zniechęcić tych, którzy mają ze mną na pieńku, którzy mnie nie lubią, którzy nie cenią mojego zdania. Przeczytajcie i pomyślcie proszę, że pisząc lata całe co pisałem wcale nie byłem takim oryginałem czy wariatem, jak to ten czy ów opowiadał. Nie dopuśćmy do rządów babiszona i jej ekipy - bo zginiemy marnie w rytmie rosnących czynszów i indywidualnych zaległości.
===========================================


Nie dopuśćmy do reelekcji HGW - apel


Apel do najpoważniejszych kontrkandydatów Hanny Gronkiewicz – Waltz.
 
Miarka się przebrała. Teraz nie chodzi już tylko o niespełnione obietnice - brak obwodnicy między rondem Wiatraczna a rondem Żaba,  tramwaj wzdłuż ulicy Modlińskiej na Żerań, zwiększenie dostępności rodzin wielodzietnych do dóbr kultury i rekreacji, budowę mostu Krasińskiego, dokończenie budowy II linii metra, zapaść warszawskiej oświaty, czy rewitalizację Placu Trzech Krzyży, nie chodzi o brak nadzoru nad stołecznym konserwatorem zabytków, nie chodzi o nieprzejrzystość warszawskich finansów. 
 
Teraz chodzi również o etykę i moralność. Na czele niemal dwumilionowej europejskiej metropolii nie może stać człowiek, który – korzystając ze swej pozycji – robi wielomilionowe interesy na dzikiej reprywatyzacji. Ciśnie się pytanie czy to z powodu niejasnych interesów wiceprzewodniczącej Platformy Obywatelskiej nie było politycznej woli by Parlament RP zajął się Ustawą reprywatyzacyjną?
 
Szanowni Kandydaci do fotela Prezydenta Warszawy. Wszyscy macie pomysły na Warszawę, lepsze lub gorsze, realne lub mniej realne, ale WSZYSCY chcecie rządzić uczciwie. I to jest najważniejsze. Kolejna kadencja Hanny Gronkiewicz-Waltz utwierdzi ją w przekonaniu o bezkarności i o tym, że kosztem Warszawy i Warszawiaków można robić wszystko, a nieuczciwość jest nagradzana. 
 
Dziś nawet Ci mieszkańcy Warszawy, którzy do niedawna ślepo popierali Hannę Gronkiewicz-Waltz mają już dość. Licznie przybyli do Warszawy na uroczystości Święta Niepodległości przedstawiciele Polonii także przecierali oczy ze zdumienia. Pytali, dlaczego pozwalamy na to by być manipulowanymi przez nieuczciwy zarząd Stolicy Polski? Czy dalej musimy się wstydzić przed światem? 
 
Nie!!! Wszystko wskazuje na to, że w warszawskich wyborach dojdzie do drugiej tury. Naszym priorytetem w najbliższą niedzielę  powinno być zdetronizowanie dotychczasowej Prezydent m.st. Warszawy. Dlatego apeluję, do najpoważniejszych kontrkandydatów Hanny Gronkiewicz-Waltz, aby zwarli szyki i wspólnie doprowadzili do zmiany władzy. 
 
Wszyscy pragniemy, by Warszawa rozwijała się harmonijnie, by mieszkańcy nie byli traktowani przedmiotowo, by ratusz przestał być synekurą dla partyjnych funkcjonariuszy, by nasza wspaniała i bohaterska Warszawa nie pogrążała się dalej w chaosie. 
 
W drugiej turze z Hanną Gronkiewicz-Waltz spotka się najsilniejszy z Was. Apeluję by pozostali kandydaci wezwali swych wyborców do oddania głosów na niego, by w przyszłości, wspólnie i w zgodzie, móc nie tylko zmieniać Warszawę, ale także ratować jej wizerunek i naprawiać szkody wyrządzone podczas dwóch mijających kadencji.
Tylko wspólnymi siłami możemy dać Warszawie to na co zasłużyła swoją wspaniałą historią!!!
 
Tadeusz Deszkiewicz
były Dyrektor Biura Promocji Miasta st. Warszawy 
Przywołał: M.Z.
Oryginał tutaj:  http://deszkiewicz.salon24.pl/614858,nie-dopuscmy-do-reelekcji-hgw-apel

piątek, 7 listopada 2014

WCALE NIE JESTEM TAKIM ORYGINAŁEM...

Dzisiaj w skrzynkach pocztowych kolejny wysyp makulatury. Zachwalają swe walory (wyborcze - o innych nawet nie chcę mówić) Bufetowa et consortes. Kiepskie hasła - ale w sumie chcą utrwalać co zmajstrowali. I to jest HORROR!!! A równoległe ktoś tam dogaduje, że moje poglądy dotyczące wykupu lokali na tle ekonomiki miasta są odosobnione. Czyżby? Zatem niżej kolejny przedruk.
PS. Problemy naszego i podobnych domów przekazałem do sztabu wyborczego Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej dzisiaj o godzinie 13.45
==============================================
09/10/2014 Autor: Grzegorz Wysocki

Uwłaszczenie lokatorów – zbieramy podpisy pod uchwałą



 


Chcemy przywrócić wykup mieszkania komunalnego z 90% bonifikatą.

 
Według obowiązującej ustawy Gminy, Miasta na prawach Powiatu, nie mają obowiązku wyprzedawania swoich zasobów lokalowych ani co jest istotne w naszych rozważaniach, stosowania bonifikat dla najemców lokali.
Gdy jednostka samorządu terytorialnego dajmy na ten przykład m.st. Warszawa zbywa nieruchomość osobom fizycznym i prywatnym, pierwszeństwo w ich wykupie przysługuje osobie, która jest najemcą lokalu mieszkalnego na czas nieokreślony.

Zasady wykupu mieszkań komunalnych określają uchwały poszczególnych rad miasta lub gmin, które są wydawane na podstawie Ustawy o gospodarce nieruchomościami.

W przypadku, gdy m.st. zdecyduje się na sprzedaż mieszkań komunalnych, to pierwszeństwo w nabyciu takiego lokalu mają najemcy. Wynika to z art. 34 ust.1 pkt 3 wyżej wspomnianej Ustawy.

Od wartości rynkowej mieszkania, ustalonej przez rzeczoznawcę, miasto może przyznać kupującemu najemcy bonifikatę, która może teoretycznie wynosić od 1 do 99%. Sprzedaż lokalu wiąże się również ze zbyciem udziału w nieruchomości wspólnej ( łącznie z dzierżawą wieczystą części gruntu), który, jako prawa związanego z własnością lokalu.

Istotne jest, iż bonifikata udzielona od wartości lokalu mieszkalnego dotyczy również udziału w prawie własności lub w prawie użytkowania wieczystego.
Przed 2011rokiem w Warszawie (co prawda krótki okres czasu) mieszkania pozostające w gestii miasta, można było wykupić z 90% bonifikatą. Przez lata obowiązywał również dość wysoki rabat w wysokości 80%

W 2011r. Rada m.st. Warszawy zlikwidowała możliwość wykupu lokali za 10% wartości oraz wprowadziła bariery, po to, aby utrudnić wykup lokali. Rada Warszawy postanowiła zmniejszyć bonifikaty do 50%. Nie pomogła argumentacja, że sprzedaż tych mieszkań jest najprostszą forma uwłaszczenia wielu rodzin, które do tej pory nie skorzystały z transformacji ustrojowej lat dziewięćdziesiątych. Władze Warszawy są głuche na argumenty zarówno społeczne, które jednoznacznie wskazują, że posiadanie własnego mieszkania jest jednym z podstawowych celów każdego warszawiaka i jest takim fundamentem jego poczucia bezpieczeństwa. Radni Platformy Obywatelskiej, którzy uchwalili tą zmianę byli również głusi na argumenty ekonomiczne, które dowodzą, że współwłaściciele kamienicy bardziej dbają o swoją nieruchomość i są skłonni w przeciągu kilku lat sfinansować i wykonać remont generalny budynku. Argument, że utrzymanie zbyt wielkiej ilości mieszkań komunalnych powoduje straty dla miasta, ponieważ ich utrzymanie kosztuje więcej niż realne przychody z czynszów też nie może się przebić. Dlatego postanowiliśmy, jako samorządowcy, poprzeć prowadzoną przez stowarzyszenie „Warszawiak na swoim ”, akcję zbierania podpisów pod uchwałą, której istotą jest przywrócenie 90% bonifikaty przy wykupie mieszkania. Liczymy na liczne wsparcie tej inicjatywy. Podpisy można składać w siedzibie stowarzyszenia Warszawska Wspólnota Samorządowa ul. Marszałkowska 34/50 lok. 99. W lokalu na Marszałkowskiej można się będzie umówić na rozmowę z działaczami stowarzyszenia „Warszawiak na swoim”, którzy odpowiedzą na Państwa wątpliwości i pytania. Prosimy również o uwagi: tel 22 119 15 69 lub mail: biuro@wws.org.pl
Jako jeden z kandydatów WWS do rady miasta obiecuję, że ta sprawa będzie jedną z pierwszych, jaką zajmę się w przypadku wyboru mnie na radnego miasta.
Grzegorz Wysocki
======================
Przywołał: M.Z.

środa, 5 listopada 2014

I ZNOWU KTOŚ NAS WYPRZEDZIŁ...



Szanowni! Kolejny przedruk. Dowodzący, że dzisiaj pośród budynków tego typu, jak nasz stanowimy absolutny wyjątek: nie mamy przedstawicielstwa dbającego o wspólny, a nie jednostkowy interes. Cierpliwie znosimy kolejne podwyżki, kolejne erupcje arogancji urzędników administracyjnych. Dozwalamy na manipulowanie nami, dzielenie nas i obrażanie bzdurnymi interpretacjami podstawowych konstytucyjnych praw obywatelskich. Nasi dawni przedstawiciele (nie siebie mam na myśli) odmówili swojego czasu nawiązania współpracy  z innymi podobnymi naszemu budynkami. I mamy co mamy: bezhołowie, dom popadający w ruinę, rosnące koszty utrzymania mieszkań, tłok na parkingu zewnętrznym i pustkę w garażach wewnętrznych. 
Każdego dnia, każdego miesiąca składamy się na arcy-wysokie pensje i premie indolentów administracyjnych, którym nawet nie chce się sprawdzić komu powierzają iluzoryczną, bezsensowną ochronę domu – przypominam tu agencję Sat Guard nie płacącą swoim pracownikom. Ratusz otrzymał niedawno wyrok NSA podważający zasadność ustaw o wykupie. I NIE DZIEJE SIĘ NIC! Miast wyrok wykonać wypasieni urzędnicy, przedstawiam ich zarobki w poprzednim zewnętrznym tekście, wyrok „rozważają”. Dzisiaj zatem przedruk listu, jaki pewna grupa lokatorów w identycznej do naszej sytuacji wystosowała do burmistrza swojej dzielnicy. Inni działają. Co robimy my - prócz patrzenia się na siebie wilkiem?

===========================================

List mieszkańców osiedla Meissnera do Burmistrza Dzielnicy Praga-Południe – 7 października 2014r

Warszawa, 7 października 2014 r.

Sz.P. Tomasz Kucharski
Burmistrz Dzielnicy Praga-Południe m. st. Warszawy

Lokatorzy osiedla przy ul. Meissnera 7/9/11/13
00-608 Warszawa

Szanowny Panie Burmistrzu,

My mieszkańcy osiedla przy ul. Meissnera 7/9/11/13 w Warszawie zwracamy się do Pana Burmistrza prośbą o poparcie naszych starań, które mają na celu zainicjowanie zmian obowiązujących przepisów prawnych tj. Uchwały Rady Miasta Stołecznego Warszawy (XLII/999/2004) w zakresie umożliwienia najemcom wykupu mieszkań wybudowanych po 1995 roku o powierzchni przekraczającej 80 m2. Zwracamy się również o poparcie wniosku mieszkańców osiedla Meissnera o obniżenie stawki czynszu, która od 2008 roku wzrosła średnio o 81%. Opłaty te powodują bardzo trudną sytuację finansową wielu rodzin zamieszkujących nasze osiedle.


Zgodnie z założeniem Gminy Warszawa Centrum, aby powiększyć jej zasoby przyszli lokatorzy osiedla Meissnera przekazali swoje mieszkania kwaterunkowe lub własnościowe na rzecz miasta, jednocześnie zobowiązując się do płacenia podwyższonej stawki czynszu. Założeniem ówczesnego Prezydenta Warszawy Pana Marcina Święcickiego była pomoc dla tak zwanej klasy średniej, czyli dla tych, których nie stać na kupno mieszkania czy też budowę własnego domu, a chcą żyć lepiej w większych mieszkaniach.

Przeprowadzając się na nowoczesne osiedle do przestrzennych mieszkań ludzie mieli poczucie szczęścia i pełnej realizacji. Po latach tłoczenia się z rodzinami w małych mieszkankach teraz mogli zapewnić swoim dzieciom i rodzinom normalne warunki mieszkaniowe. Osiedle tętniło życiem, młode małżeństwa decydowały się na powiększenie rodzin, każdy ciężko pracował, aby opłacić bardzo wysoki czynsz. Mieszkańcy mieli nadzieję, że po kilku latach będą mieli możliwość wykupienia mieszkań.


Nikt nie spodziewał się, że sytuacja ulegnie drastycznej zmianie – w 2008 roku przyszedł kryzys, a wraz z nim podwyżki czynszów, które przyczyniły się do zubożenia całych rodzin. Dzieci, które wychowały się na naszym osiedlu po otrzymaniu edukacji coraz częściej szukały szczęścia i stabilizacji za granicą.

Brak perspektyw wykupu mieszkań, drastycznie rosnące czynsze, których wysokość była nieadekwatna do stanu technicznego popadających w ruinę budynków powodowały coraz większą irytację mieszkańców. Wielokrotnie próbowaliśmy interweniować w naszej sprawie do Prezydent Warszawy, jednak za każdym razem otrzymywaliśmy bezduszne urzędnicze odpowiedzi, że miastu nie opłaca się sprzedaż naszych lokali.


W 1999 roku, kiedy przeprowadzaliśmy się na osiedle przy Meissnera myśleliśmy, że władza chce nam pomóc, że urzędnicy są po naszej, „ludzkiej” stronie. Niestety, czas pokazał, że stanowimy dla miasta bardzo dobre źródło dochodu i jesteśmy dla niego tylko dobrym interesem.


W 2004 roku Rada Miasta Stołecznego Warszawy zablokowała możliwość zbywania lokali, podejmując uchwałę XLII/999/2004, odbierając tym samym mieszkańcom naszego osiedla nadzieję na przyszłość. Uważamy, że wykupienie mieszkań przyczyniłoby się do poprawienia sytuacji budżetowej miasta, tym samym odciążając miasto z obowiązku remontu zrujnowanych budynków.


Wykup mieszkań spowoduje również automatyczne obniżenie czynszów, co z kolei przysłuży się do zapewnienia stabilnej sytuacji finansowej całych rodzin, a w tym godnej starości osób, które z emerytury nie byłyby w stanie udźwignąć tak wysokich opłat czynszowych. Mieszkańcami naszego osiedla są również osoby niepełnosprawne, które już teraz cierpią na skutek podwyżek czynszu.


Jednocześnie chcemy zwrócić uwagę, iż większość mieszkańców naszego osiedla zamieszkuje tu od momentu oddania go do użytku, czyli od 15 lat. Nasze historie są różne, ale wspólnym mianownikiem jest fakt, iż jesteśmy Warszawiakami, którzy od lat starają się zapewnić bezpieczeństwo swoim rodzinom. Chcieliśmy poprawić swoją rodzinną sytuację, ale niestety nie mieliśmy tyle szczęścia, co inni mieszkańcy tego miasta, którzy dostali w przydziałach mieszkania z możliwością wykupu.


Jak powszechnie wiadomo kompleks budynków, w których mieszkamy został oddany do użytku przez Gminę Warszawa Centrum w 1999 roku z szeregiem wad konstrukcyjnych, które w chwili obecnej wymagają nakładu 10 milionów złotych na usunięcie tylko najbardziej pilnych usterek.


Jednocześnie otrzymaliśmy informacje, że kwota ta przekracza aktualne możliwości budżetu dzielnicy. Konsekwencje tych wad są dla mieszkańców bardzo dokuczliwe i znacząco obniżają standard lokali i części wspólnych (zalewane wodą mieszkania, klatki schodowe, garaże i piwnice, przemarzające, zagrzybione ściany, odpadające tynki zewnętrzne i wewnętrzne itp). Przyzna Pan, Panie Burmistrzu, że taki stan techniczny nie jest adekwatny do bardzo wysokich stawek czynszu, jakie muszą płacić lokatorzy.


W związku z powyższym zwracamy się do Pana Burmistrza o poparcie naszych starań w dwóch podstawowych kwestiach:


1. Obniżenie stawki czynszu dopóki budynek nie zostanie przywrócony do należytego stanu technicznego lub do momentu umożliwienia wykupu mieszkań.


2. Umożliwienie wykupu lokali, dzięki czemu:

a. będziemy mogli odzyskać podmiotowość, czyli sami zapobiegać niegospodarności i mieć wpływ na to, jak budynek jest eksploatowany i co się dzieje z naszymi pieniędzmi,

b. będziemy płacić stawki czynszu adekwatne do wartości i stanu technicznego lokali.


Jesteśmy przekonani, że w niedługim czasie uda się rozwiązać nasze, tak palące sprawy. Mamy nadzieję, że nie będziemy musieli opuszczać naszych rodzinnych domów ze względu na eksmisje czy też przymusowe zamiany lokali spowodowane naniesieniem zbyt wysokich opłat czynszowych. Domów, w których wychowały się nasze dzieci i w których mamy nadzieje wychowają się również nasze wnuki.

 =============
Przywołał: M.Z. 

wtorek, 4 listopada 2014

MAJĄ O CO WOJOWAĆ?



W dwóch poprzednich przedrukach wskazywany jest między innymi obszar, na którym urzędnicy miejscy bogacą się w sposób gwałtowny, odbierający jasność myślenia o współmieszkańcach, warszawiakach. O nas. Ktoś, kto ma w zwyczaju żyć na określonym poziomie finansowym nie będzie łatwo chciał z niego zrezygnować. Autorzy tych tekstów skupili się jednak na tym ile MY PŁACIMY. 

A ile ONI BIORĄ? No cóż, spójrzcie proszę niżej. Kolorowy zawrót głowy… Dla jasności: oryginał tekstu  znajduje się tutaj http://www.se.pl/wydarzenia/warszawawarszawa-skarbnik-miasta-miroslaw-czekaj-zarobil-blisko-3-mln-zl_424328.html

==============================================
Warszawa: SKARBNIK miasta Mirosław Czekaj zarobił blisko 3 mln zł!
Ten pracownik Ratusza na pewno nie może narzekać na słabe wynagrodzenie. Podczas ośmioletniej pracy skarbnik miasta Mirosław Czekaj (51 l.) zarobił blisko 3 mln zł. To aż o milion złotych więcej niż prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz (62 l.)!

Agencja foto: Se.pl/AKPA 

Mirosław Czekaj jest chyba najlepiej wynagradzanym warszawskim urzędnikiem. W 2007 roku zarobił 342 tys. złotych, w ubiegłym - 479 tys. zł, choć nie z samego Ratusza. Za pracę skarbnika dostawał średnio ponad 280 tys. zł rocznie. Najlepszy pod tym względem był dla niego rok 2008 - wówczas z pensji i nagród przyznawanych przez prezydenta Warszawy zebrał 348 tys zł. Do tego, od 2011 roku pracował też jakby "na drugim etacie" w PKO BP - za 144 tys. zł rocznie. Dorabiał też w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i radzie nadzorczej miejskiej spółki MPT. W sumie najwięcej z tych kilku źródeł zgarnął w 2011 roku - ponad 517 tys. zł. Wartość jego majątku (wspólnego z żoną) wzrosła przez te lata o około 300 tys. zł. W 2007 roku skarbnik miał na koncie niecałe 10 tys. zł, nieruchomości warte 700 tys. zł i trzyletniego volkswagena polo.

Włodzimierz Paszyński o około 100 tys. zł mniej
Teraz oprócz oszczędności - 17 tys. zł ma 31 tys. zł w papierach wartościowych, 825 tys. zł w nieruchomościach i drugie auto - kia sportage. Przez ten czas udało mu się również spłacić 60 tys. kredytu we frankach szwajcarskich. Do spłaty zostało mu jeszcze 165 tys. franków. 

Czekaj pod względem zarobków zostawia daleko w tyle wiceprezydentów Warszawy. Tylko dwóch - Jacek Wojciechowicz (51 l.) i Włodzimierz Paszyński (63 l.) - przetrwało w Ratuszu od początku rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wiceprezydent Jacek Wojciechowicz zarobił od 2007 roku blisko 2 mln zł, Włodzimierz Paszyński o około 100 tys. zł mniej. Obaj nie dorabiali jak to mają w zwyczaju samorządowcy w radach nadzorczych. Jacek Wojciechowicz bierze pensję tylko z miasta. Dopiero rok temu dorobił się mieszkania - podpisał umowę deweloperską na 124-metrowy apartament wart 720 tys. złotych.
-------------------
Przywołał: M.Z.