W związku z tym niżej treść skargi, jaką kilkadziesiąt minut później wysłałem do Centrum Komunikacji Społecznej przy Prezydencie Miasta Warszawy i personalnie do jego Dyrektora P. Jarosława Jóźwiaka.
"...
Szanowni Państwo!
Moje wahania były dość
długie: obywatel wnosząc skargę godzi się na to, że jej treści zostaną
sprawdzone, on sam dokładnie przepytany na okoliczność zdarzenia, a tło tego
zdarzenia dokładnie zbadane. Prawdopodobnie to powód, dla którego większość
milczy. Z jednej strony rozumiem. Z drugiej nie bardzo godzę się na to, by w
moim domu działy się takie rzeczy, jakie dzieją się w roku 2014.
Składam na ręce Państwa skargę. Skarga dotyczy po
pierwsze obecności w naszym domu agencji ochrony jako takiej. Po drugie dotyczy
wyboru określonej agencji, w tym wypadku Sat Guard Defence.
Niżej wyjaśnię dlaczego.
I.
Zasadność pobytu w domu Abramowskiego 9
jakiejkolwiek agencji ochrony
- Od lat jako niżej podpisany Marek Zarębski twierdzę, że owa obecność jest tu zbędna. Przede wszystkim z powodu kosztów obciążających lokatorów. Dzisiaj wyraża się to kwotą około 10.700 zł (dziesięć tysięcy siedemset) miesięcznie, rachunek oparty jest na opublikowanym rozstrzygnięciu przetargu w roku 2013, strona ZGN Mokotów. Jest mi wiadomym, że w chwili zgłoszenia się do przetargu Sat Guard nie dysponował pełną obsadą 6 ludzi do pełnienie dyżurów zmianowych. 31 stycznia 2013 wszedł do domu z zespołem trzech ludzi, w kolejnych tygodniach liczba ta wzrosła do czterech, znów spadła do trzech, sześciu NIE OSIĄGNĘŁA NIGDY. Osoby pełniące dyżury nie były stałą kadrą, wymieniały się wielokrotnie, niestety nie znam nazwisk „uciekinierów”, ale to rzecz do sprawdzenia. Odeszli ci, którzy nie mieli innych źródeł dochodu, płacili raty bankowe, dojeżdżali z innych miast, co jest kosztowne samo w sobie. Wyrzucono ludzi złapanych na ewidentnym pijaństwie. Odeszli wreszcie ci, których głównym zajęciem było podejmowanie prób pożyczenia pieniędzy od lokatorów.
- Umowa Sat Guard z ochroniarzami zawierała klauzulę płatności za dyżury z opóźnieniem, przedstawiciel agencji stawiał tu rzecz jasno i od początku: miesiąc, może nawet dwa. Z jakiego powodu? Nie, o tym nie było mowy! Bardzo szybko deklarowana zwłoka okazała się nieprawdą, niektóre zaległości uregulowano dopiero 11 kwietnia 2014, dotyczyło to osób pracujących na Abramowskiego 9 od początku, to jest od 31 grudnia 2013. Ale: uwaga, dotyczy zaległości nie wynikających z pracy w naszym domu! Te oczywiście istnieją nadal! Jest mi wiadomym, że stało się to z powodu nie zidentyfikowanej interwencji, nie byłem jego autorem.
- Brak płatności spowodował co spowodował: niechęć ochroniarzy do obchodów terenu, totalny bałagan, nabór osób tak przypadkowych, że grabienie liści w lesie to i tak dwa razy wyżej od ich kwalifikacji. Oczywiście nie wszyscy byli tacy, sygnalizuję obecność w naszym domu dwóch osób, które nawet bez zapłaty wykonują swoją pracę W MIARĘ uczciwie… Ale jak pracuje ktoś, kto liczy na pensję, ale ponad trzy – cztery miesiące nie widzi ani złotówki? Państwo mogą to sobie zapewne wyobrazić. Ja to wiem. Mieszkam tutaj. Wiem również z internetu, że wymieniona tu wielokrotnie agencja z powodu nie płacenia swoim pracownikom usunięta została między innymi z prokuratury mokotowskiej na Wiktorskiej.
- Wnoszę przeto o zastanowienie się czy i dlaczego ochroniarze mają pozostać w naszym domu, jaki ma być zakres ich działań – i dlaczego mamy za to płacić tyle, ile płacimy i godzić się, by pieniądze nie docierały do odbiorców. Występuję wiedząc, że mam do czynienia z osobami mściwymi, niektórzy są po prostu zwykłymi chamami – ale nie pomylę się, jeśli powiem, że suma obciążeń finansowych lokatorów budzi coraz większy sprzeciw znacznie większej zbiorowości, niż ja sam.
II.
Jeśli już – to może kto inny?
- Przez trzynaście lat mojego tu mieszkania mieliśmy do czynienia z różnymi firmami ochroniarskimi. Większość z nich nie nadawała się kompletnie do niczego, niektóre wykonywały swoje obowiązki „jak cię mogę”, były też takie, których po prostu za pomoc ludziom i sprawność działania lubiliśmy i wysoko ocenialiśmy. Żeby nie być gołosłownym: mieliśmy tu w podziemiach parkingowych autentycznego trupa, „agent” z „Uniwersum” raczył podczas upalnego lata zapić się na śmierć. Proszę sprawdzić - mówię o faktach.
- Ocena komisji przetargowej z ZGN Mokotów NIE MOŻE opierać się WYŁĄCZNIE na konkursie finansowym. W ostatniej edycji elektronicznego konkursu Sat Guard o ile dobrze pamiętam wygrał z kolejnym konkurentem O JEDEN GROSZ za osobo-roboczo-godzinę. I o ile konkurent oceniany był tu dobrze, pracował przedtem w tym domu kilka lat – o tyle o zwycięzcy opinia jest jak najgorsza. Na przykład tutaj: http://www.gowork.pl/opinie_czytaj,220833 Niestety nie zadbano najwyraźniej o przejrzenie Internetu, w którym moja, tu wyrażona opinia o Sat Guard zdaje się niewinna i pachnąca fiołkami. Pozostali respondenci, osoby oceniające nie zostawiają na nich suchej nitki. W całej Polsce! W słowach mało parlamentarnych – ale jak widać prawdziwych. Nie da się sfałszować wpisów z datami oddalonymi od siebie, więcej, wpisów pochodzących nie tylko z Warszawy.
Proszę
o przyjrzenie się opisanym wyżej faktom. Rzekomo komercyjny dom rozpada się, nieudolność,
inercja komisji przetargowych i poszczególnych osób z dwóch administracji
(Kolberga, Irysowa) osiągnęła już niewyobrażalne szczyty. Pozornie w ich
dokumentach wszystko jest w porządku. W rzeczywistości opis oficjalny nijak ma
się do realiów. Tu nie potrzeba przewlekłego śledztwa – tu wystarczy obejść dom
i przejść się po dowolnej klatce schodowej. Wpaść bez zapowiedzi do dyżurki
ochrony – z całą pewnością jeśli będzie tam komplet ochroniarzy to co najmniej
jeden z nich ma za sobą dyżury 2-3 wart w innych obiektach – i zgodnie z
prawami fizjologii po prostu śpi w najlepsze. Z wejściem nie będzie kłopotu –
od jedenastu lat wybitni specjaliści administracyjni nie są w stanie naprawić
automatycznych drzwi wejściowych, wchodzi kto chce i kiedy chce. Za to płacimy?
Za to, że ochroniarze nie potrafią odwołać fałszywego alarmu przeciwpożarowego
i wbrew zasadom chadzają na rzekome obchody klatek schodowych parami?
16
maja około godziny 8.30 konflikt. Prawdopodobnie następuje wymiana ekip – ale
administratorzy odmawiają udzielenia nam jakiejkolwiek informacji. Po raz
kolejny nieznani mi z imienia i nazwiska przedstawiciel jednej z administracji
(Irysowa? Kolberga?) utrzymuje, że lokatorom nic do tego kto będzie stanowił
ochronę ich domu, jaki będzie skład ekip dyżurujących itd. NIE MAMY JAKOBY NIC
DO GADANIA. Jeden z administratorów utrzymuje, że nic nam do tego, ponieważ
płaci mityczne Miasto i w związku z tym nie mamy żadnego wpływu na decyzje
urzędników, także dlatego, że „w aneksach do naszych umów najmu nie ma mowy o
płatnościach za ochronę”. Uznaję takie wyjaśnienia za bałamutne, obrażające
świadomość nie tylko moją, ale też wielu innych lokatorów. Nie jest bowiem tak,
że Miasto poprzez swoich administracyjnych przedstawicieli posiada własną linię
produkcyjną banknotów – i jest to rzecz, do której mieszkańcom domu
Abramowskiego 9 dostęp surowo zakazany. Dlaczego nikt nie chce z nami
rozmawiać? Dlaczego usiłuje się nam idiotycznymi banialukami odebrać godność,
prawo do obywatelskiego współdecydowania o losach miejsca, w którym przyszło
nam żyć i mieszkać? Dlaczego nasze uwagi po wielokroć przekazywane
przedstawicielom administracji są ignorowane? Dlaczego jak po jednym i tym
samym kiepskim szkoleniu usiłuje się nas szachować brakiem jakiejś prawnej
formuły w umowach najmu? Dlaczego nie ma wśród administratorów świadomości, że
obywatel-najemca to nie bezmyślny baran służący do stałego strzyżenia – ale
ktoś świadom tego, że jest istotą Miasta?
Mieszkam
w tym domu od 13 lat. Byłem dwukrotnie przedstawicielem lokatorów (obecnie nie
ma takiej funkcji) i doskonale znam uwarunkowania współpracy z kolejnymi
administratorami. Dom NIE JEST komercyjny, zarządzanie nim pozostawia wiele do
życzenia, nawet jeśli wewnętrzne pisma urzędników twierdzą inaczej. Dom popada
w ruinę, o której sygnały są ignorowane albo pomijane w majestacie jakichś
bliżej nieznanych nam wewnętrznych ustaleń administracyjnych. Zobowiązuję się
do spokojnego i rzeczowego przedstawienia swoich argumentów – jeśli uznacie Państwo,
że warto lub należy zająć się tą sprawą.
Marek
Zarębski
Abramowskiego
9 m.10
606 887 667
Mail:
z.marek@autograf.pl
..."








