Rzecz dotyczy czegoś, co dawno minęło, Marsz
Niepodległości z 2011 roku to wszak historia. Spierałem się wtedy z blogerem Coryllusem
o zasadność uczestnictwa w podobnych marszach i zgromadzeniach. Próbowałem dowodzić,
że bierność jest zachętą dla wszystkich, którzy nami jako zbiorowością chcą
manipulować – i co im się dzięki właśnie tej bierności ludzkiej w większym lub
mniejszym stopniu udaje. Minęły dwa lata. Zbliża się po wielokroć przywoływane
tu referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta Warszawy. Złowieszcze siły
nadal namawiają ludzi do bierności, konkretnie do pozostania w domach. Najpierw
w dniu referendum. Później zapewne 11 listopada. Stąd dzisiaj powtórzę raz
jeszcze coś, co w moim felietonie sprzed dwóch lat tkwiło jasno wyeksplikowane:„…W tym miejscu chciałbym wszakże zwrócić Twoją uwagę (to do Coryllusa – stąd forma) na inny problem: niczego rozsądnego nie proponując … wpisujesz się w zespół, którego jawnym celem jest ubezwłasnowolnienie, uśpienie grup ludzkich. Przyjmij bowiem do wiadomości, że istnieje coś takiego, jak zbiór postaci pilnie pracujący nad wpojeniem w grupy przekonania, że wobec kaprysów władzy, jej tajnych i jawnych planów jesteśmy całkowicie bezradni. Czeka nas wyłącznie szok i trwoga – tak oni chcą byśmy to widzieli. Jak na prawdziwym froncie: wielogodzinne bezsensowne bombardowanie, inwazja huku i hałasu, prawdziwa śmierć, wreszcie frontalny atak, po którym pojawi się fałszywy lider pokonanych i powie „Już dość! Nie zabijajcie nas dalej, sami sobie przykręcimy tę śrubę, sami sobie pozakładamy obroże!” W końcu po co władza zakupiła najnowsze urządzenia do ogłuszania i oślepiania? W końcu po co zaproponowała podwyżki nie nauczycielom, nie przedszkolankom, ale resortom siłowym? Po co od lat jawnie i z ukrycia stosuje te wszystkie manipulacje socjotechniczne? Po to, byś siedział w domu i łudził się, że jesteś w stanie cokolwiek obronić? Nie jesteś…”
Zarządzanie strachem, prawda? Tak to się wśród znawców przedmiotu przywykło określać. Ludzie, którzy pokojowo chcą zamanifestować święto odzyskania niepodległości to groźny „motłoch”, należy się go bać i wystrzegać. „Motłoch” z kolei ma się bać uzbrojonych współczesnych zomowców i tajniactwa pleniącego się pośród normalnych ludzi. Co jedni i drudzy potrafią – już widzieliśmy. Patriotyzm to występek. Głosowanie przeciw nieudacznicy to warcholstwo. A państwo zdaniem pewnego kurdupla w rządzie ma monopol na przemoc. Czy tylko ja tak to widzę? Ależ skądże! Posłuchajcie:
„…Władza nie
może dopuścić do zjednoczenia się wszystkich, którzy odczuwają i rozumieją, na
czym polega proces wywłaszczania nas z naszego dziedzictwa materialnego i
duchowego. Dlatego szukają ofiar, na które można napuścić jakikolwiek odłam
społeczeństwa, niech jedni atakują, a drudzy się bronią, i niech się wzajemnie
zagryzą. Coraz częściej słowo "Polak" lub "Polacy" brzmi w
ustach polityków i dziennikarzy jako synonim tubylców, których się mierzy,
waży, a następnie sprzedaje lub ucisza. Mierzy się ich nastroje, waży
preferencje polityczne, sprzedaje jako Gastarbeiterów, ucisza jako patriotów.
Nad świadomością wydarzeń aktualnych pieczę sprawują media, nad pojmowaniem
przeszłości czuwają ministerstwa nauki i edukacji, przyszłość - choć
zaplanowana - ma być zakryta, ma zaskakiwać, ma rozpalać nadzieje i budzić
strach, a nawet przerażenie. Masom nie można popuszczać. Mają pracować, płacić,
spać i bać się. Więc masy trzeba straszyć, pokazując jak najwięcej nieszczęść,
wypadków, zbrodni, wyciąganych z najdalszych krańców ziemskiego globu.
Morderca i zboczeniec to dzisiejsi bohaterowie wielu mediów, o nich się mówi, o
nich się pisze, ich się pokazuje, a właściwie medialnie eksploatuje do granic
możliwości. Mają straszyć i zatruwać społeczną atmosferę. Bo strach poraża,
odbiera przytomność umysłu, żeby nie widzieć i nie rozumieć całości. A jaka
jest ta całość?...”
Skąd cytat? Radio Maryja, rok… 2008! Tak, tak, to nie pomyłka! Pewne mechanizmy manipulacji są odwieczne. Te, które stosują wobec nas również. System działa, więc po co go zmieniać… To i owo się udoskonali, tego i owego nieco mocniej postraszy – i gra muzyka. Jak w starym, nieco koszarowym dowcipie „Co to jest: Śpiewa, tańczy i gotuje, także d…y nie żałuje? Koło Gospodyń Wiejskich!”
Czy ja w roku 2011, a felietonista Radia Maryja w 2008 bawiliśmy się w tanie wróżbiarstwo? W żadnym wypadku. Z teoriami manipulanckimi, z zarządzaniem strachem jest trochę jak z zegarkiem: można mu do brzuszka dodać kilka dodatkowych trybików, będą wskazywać dni tygodnia, a nawet fazy Księżyca – ale główne koła zębate, te od godzin i minut, muszą pozostać. Zasada ich pracy zawsze jest taka sama. Zatem: nie trzeba być żadnym tanim wróżbitą. Wystarczy przyjrzeć się w którym kierunku i jak się kółeczka zębate kręcą. I już wszystko wiadomo...
Więc przypomina mi się też jeden z
felietonów coryllusowych, w którym skarży się autor na pewien ostracyzm, z
jakim spotkał się na przykład w liście niejakiego Józefa Orła. Proszę sprawdzić
w archiwum Salonu24, tekst najdalej sprzed paru tygodni. I okazuje się, że
także to przewidziałem. Ja, profetyk-amator... W tym samym felietonie zamieściłem
bowiem i ten passus:
„…Dzisiaj używasz typowo inteligenckich zabiegów, by osiągnąć swój cel, by przekonać Czytelników, iż masz rację – mają siedzieć na dupskach i nie manifestować. Załóżmy na chwilę, że to właściwa racja i że Cię usłuchają. Wiesz co będzie dalej? Wkrótce otrzymasz jakieś zaproszenie, jakąś propozycję: możesz mówić, nikt nie ogranicza wątków Twoich wystąpień, ale przyjmij, że masz tkwić w systemie. Możesz się nawet ostro spierać z oponentami, możesz im wymyślać, mieszać z błotem, produkować wrogów taśmowo i seriami. Bylebyś tylko nie potrafił skutecznie i owocnie skomunikować się z kimkolwiek. Tak długo, jak długo będziesz „dzilawągiem” – będzie Ci się powodziło nienajgorzej. Kiedy zaczniesz mieć wpływ nie tylko na kilka podkochujących się w Tobie Pań – wszystko urwie się, skończy. Odwołają zaproszenia, nie kupią niczego, nie pozwolą się wypowiedzieć. Po prostu wyeliminują Cię z życia publicznego… Tylko co Drogi Panie z tą resztą, która potencjalnie może Ci uwierzyć i zamiast na Plac Konstytucji pójdzie na piwo na Starym Mieście? Powiem Ci: pewnego dnia ocknie się i stanie Twoimi najzagorzalszymi wrogami. Niektórzy będą chcieli skopać Ci zadek. Na pewno o to Ci chodzi?
M.Z.






Posiadający aż 9 wiceministrów wicepremier Jacek Rostowski w swoich obliczeniach dotyczących wpływu do budżetu państwa pomylił się przynajmniej aż o 16 miliardów złotych oraz doprowadził do sytuacji, w której dług publiczny na koniec grudnia wyniósł ponad 840 mld zł (niecałe 53% PKB), a liczony metodą unijną ponad 886 mld zł (prawie 56% PKB) oraz doprowadził do niezwykle groźnej struktury jego finansowania, gdzie blisko 32% to dług zaciągnięty w innych walutach niż polski złoty, a aż 52% to dług finansowany przez inwestorów zagranicznych;
2. Eurostat opublikował raport, z którego wynika, że mimo najtańszej żywności w całej Unii Europejskiej Polacy, by móc się wyżywić, muszą wydać o wiele większą część swoich zarobków, aniżeli obywatele innych państw europejskich, a Polska jest w tym zestawieniu tylko przed Rumunią;
3. Dwa miliony ludzi w Polsce żyje za mniej niż 466 złotych miesięcznie (taką granicę minimum egzystencji wyznaczył Instytut Pracy i Spraw Socjalnych) z czego
5,7 proc. - odsetek osób żyjących poniżej minimum egzystencji;
17 proc. - odsetek osób zagrożonych ubóstwem;
14 proc. - wskaźnik skrajnego ubóstwa w rodzinach z co najmniej jednym bezrobotnym;
15 proc. - wskaźnik ubóstwa wśród osób z wykształceniem gimnazjalnym;
34 proc - wskaźnik ubóstwa wśród małżeństw z co najmniej czwórką dzieci;
4. Według Eurostatu co trzecie dziecko w Polsce dotyka bieda, według raportu Millward Brown dla 70 tys. dzieci obiad w szkolnej stołówce jest jedynym posiłkiem w ciągu dnia, a według danych przedstawionych przez Dom Badawczy Maison 8,5 procent dzieci w Polsce, czyli około 800 tysięcy jest niedożywionych;
5. Dzieci nie mają zapewnionego dostępu do bezpłatnej służby zdrowia i np. w Inowrocławiu na wizytę u ortodonty muszą czekać aż 340 dni, w Płocku 255 dni na wizytę u alergologa, czy 200 dni do okulisty;
6. Jak wynika z raportu Europejskiego Badania Nadużyć Gospodarczych 2012/2013 przeprowadzonego przez firmę doradczą Ernst & Young Polacy są najmniej zadowolonym ze służby zdrowia krajem, a z powodu braku pieniędzy czterech na dziesięciu Polaków musiało odłożyć wizytę u lekarza, zakup leków czy nawet leczenie poważnej choroby;
7. Liczba samobójstw z powodów finansowych wzrosła w Polsce o 40 proc. w ciągu czterech lat;
8. Według danych Komisji Europejskiej Polska jest na ostatnim, 27. miejscu w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o wskaźnik aktywności seniorów (brane pod uwagę są m.in.: aktywność fizyczna, zawodowa czy udział w życiu społecznym);
9. Z raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego wynika, iż spośród Grecji, Hiszpanii, Niemiec i Polski, to w naszym kraju koszty budowy dróg są najwyższe;
10. W raporcie konkurencyjności publikowanym przez Światowe Forum Ekonomiczne (The Global Competitiveness Report 2011-2012 - World Economic Forum) w kategorii 'Jakość dróg' (Quality of roads) na 142 państwa Polska zajęła 134 pozycję, a Polskie drogi - według oceny Światowego Forum Ekonomicznego - są tej samej jakości co drogi Mozambiku i Mauretanii
11. Zgodnie z raportem Quality of railroad infrastructure w: The Global Competitiveness Report 2011-2012 - World Economic Forum dot. jakości infrastruktury kolejowej z krajów europejskich wyprzedzamy jedynie Rumunię (78. miejsce), Macedonię (87. miejsce), Bośnie i Hercegowinę (98. miejsce), Serbię (102. miejsce) oraz Albanię (120. miejsce), a na świecie jesteśmy za Bangladeszem, Wietnamem i Boliwią , podczas gdy za rządów PO w centrali spółki PKP stworzono więcej departamentów niż w całym ministerstwie transportu.
12. Pomimo gigantycznego zadłużenia Polski i kryzysu w finansach państwowych w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2013 roku rząd PO wydał na nagrody 21,6 mln zł publicznych pieniędzy, w tym przeznaczył na
Ministerstwo Spraw Zagranicznych - 9.271.000,00 zł
Ministerstwo Obrony Narodowej - 2.947.000,00 zł
Ministerstwo Finansów - 2.403.000,00 zł.
Ministerstwo spraw wewnętrznych - 1.959.000,00 zł
Ministerstwo pracy - 1.489.000,00 zł
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów - 657.000,00 zł
Ministerstwo Sprawiedliwości - 574.000,00 zł
Ministerstwo Gospodarki - 527.000,00 zł
Ministerstwo Transportu - 465.000,00 zł
Ministerstwo Sportu i Turystyki - 383.000,00 zł
Ministerstwo Skarbu Państwa - 302.000,00 zł
Ministerstwo Edukacji Narodowej - 237.000,00 zł
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego - 209.000,00 zł
Ministerstwo Zdrowia - 90.000,00 zł
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego - 66.000,00 zł
Ministerstwo Kultury i Szkolnictwa - 15.000,00 zł
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi - 14.000,00 zł
13. Zgodnie z raportem Global Innovation Index, który jest tworzony od 2007 roku przez konsorcjum znanych uczelni we współpracy ze światową organizacja własności intelektualnej (WIPO), oceniającym poziom innowacyjności w 142 krajach, Polska zajęła 49 miejsce i spadła o pięć pozycji w porównaniu z zeszłym rokiem (dzięki rządom PO znalazła się tuż za Rumunią i daleko za Bułgarią, które są o wiele biedniejszymi krajami od nas, więc mają mniej pieniędzy od nas na finansowanie innowacji), a Komisja Europejska nie znalazła także miejsca dla żadnej polskiej firmy na opublikowanej przed rokiem liście 1500 najbardziej innowacyjnych przedsiębiorstw (Polska jest też na ostatnim miejscu w Europie pod względem liczby gospodarstw podłączonych do sieci światłowodowej);
14. Jak wynika z raportu Europejskiego Badania Nadużyć Gospodarczych 2012/2013 przeprowadzonego przez firmę doradczą Ernst & Young prawie 60 proc. polskich przedsiębiorców, bankowców, ekspertów finansowych przyznaje, że w ich otoczeniu korupcja jest codziennością;
15. Według Najwyższej Izby Kontroli koszty ekonomiczne korupcji w Polsce ujawnione przez izbę tylko w 2010 r. przyniosły stratę sięgającą 14,5 mld złotych;
16. W raporcie Paying Taxes 2013 opracowanym przez PwC, Bank Światowy i Międzynarodową Korporację Finansową, Polska znalazła się na 32. miejscu w Europie i 114. na świecie pod względem przyjazności systemu podatkowego, wynika (została wyprzedzona m.in. przez Autonomię Palestyńską) oraz została sklasyfikowana na 116. pozycji pod względem łącznej kwoty podatków i danin, które zapłacić musi przedsiębiorca, a które według autorów raportu wynoszą aż 43,8 proc. jego dochodów;
17. Koszty utrzymania ZUS w 2012 roku wyniosły 4,44 mld zł, z czego na wynagrodzenia przeznaczono 2,11 mld zł, zaś na obsługę systemu informatycznego 0,8 mld zł;
18. W latach 2008-2012 liczba urzędników administracji centralnej wzrosła o 19 285, co daje wzrost o 10,64% i kosztowało 10,6 mld złotych.